#d9A30

Kiedy byłam mała i kładłam się spać, zawsze zostawiałam koło siebie miejsce na łóżku, żeby mój Anioł Stróż mógł usiąść jak się zmęczy :)
speedway4her Odpowiedz

Ja spałam z ok. 20 maskotkami i przepraszalam każda z osobna i dawalam buziaka tym z drugiego rzędu, że nie mają buziek nad kołdrą i przez to gorzej im się oddycha.

Odpowiedzi (3)
Verna Odpowiedz

Urocze :)

Zobacz więcej komentarzy (13)

#07mOg

Przepis na niezapomnianą randkę? Proszę bardzo!

Sytuacja miała miejsce już jakiś czas temu, w czasach licealnych. Byłam dziewczyną z całkiem sporym powodzeniem wśród chłopaków. Z racji tej miałam już sporo randek za sobą i otwarcie przyznawałam, że chłopcy nie są zbyt kreatywni w tej dziedzinie. Zwykle zabierali mnie w te same miejsca.

Pewnego dnia rozmawiałam o tym z dobrym znajomym. Jego dziewczyna też zarzucała mu brak pomysłowości. Że ciągle kino, jakaś kawiarnia, rolki czy coś tam. I tak rozmowa się toczyła, dopóki nie wtrącił się On.
Był On jednym z tych nieszkodliwie natrętnych gości. Poza walentynkami co roku, kwiatkiem na Dzień Kobiet i komplementowaniem mnie nie sprawiał żadnych problemów. I tak, nie byłam zołzą i od razu powiedziałam mu, że nie ma na co liczyć. Ale on twierdził swoje. Jak to mówili o nim inni - był przegranym Romeo.
- Ja bym cię na pewno zabrał na niezapomnianą randkę w miejsce, w które nikt jeszcze cię nie zabrał - stwierdził pewnie. Pamiętam, jak wtedy przewróciłam oczami. Słyszałam to często.
Mój kumpel jednak stwierdził, że to dobra okazja i postanowił się z owym Romeo założyć o 50 zł, że nie uda mu się mnie zaskoczyć. Na mój opór kolega powiedział: A co ci szkodzi? Może się odczepi w końcu?
Więc z myślą, że może uda mi się w końcu odkochać Romea, zgodziłam się na to, nie przeczuwając co mnie czeka.

W dniu naszej randki odebrał mnie spod domu. Przyjechał po mnie autem, dobrze ubrany. Po wymienieniu grzeczności i otworzeniu mi drzwi do samochodu, pan
Romeo wsiadł w swoje Romeo i ruszyliśmy. Przejechaliśmy parę ulic, po czym zapytał mnie, czy miałabym coś przeciwko, gdyby zawiązał mi oczy. Niezbyt spodobał mi się pomysł, ale on stwierdził, że przecież mi nic nie zrobi, chciał tego tylko dla lepszego efektu niespodzianki. No i przecież gdyby coś mi się stało, cała szkoła by zaraz wiedziała, że to jego wina. Więc się zgodziłam.

Kiedy dojechaliśmy do celu, wciąż miałam zakryte oczy. Wyprowadził mnie z samochodu, przeszliśmy kawałek, po czym ściągnął mi przepaskę.
To co zobaczyłam niemal ścięło mnie z nóg.

Zabrał mnie do Auschwitz. Myślałam, że mi się to przyśniło, ale mimo uporczywego mrugania, szczypania i innych środków muzeum nie zniknęło sprzed moich oczu.
Muszę przyznać, to była niezapomniana "randka". Już nigdy nie więcej nie narzekałam na zwyczajne randki.

I tak, Romeo wygrał swoje 50 zł. Kumpel do dziś przypomina mi o tym.
I nie, nie jesteśmy z parą z trójką dzieci i psem.
gitarzystka Odpowiedz

No dobra, ale wydaje mi się, że randka jest często inicjatywą obu stron. Można było samej zaproponować gdzieś wyjście, a nie tylko czekać, aż koledzy Cię obsłużą i jeszcze potem narzekać, że nie było super-hiper-niepowtarzalnej randki.

Odpowiedzi (3)
Poroniec Odpowiedz

Ale mnie to wkurza jak dziewczyny są tak bierne...niestety nasłuchałam się bo mam kilka takich dziewczyn w klasie (na szczęście już tylko kilka dni). Zero inicjatywy, zawsze to facet musi wymyślać, a potem i tak źle i jeszcze narzekają...masakra. Jakby nie można było wspólnie czegoś wymyślić, albo jakby to dziewczyna nie mogła czegoś fajnego zaproponować.
Naprawdę dziwi mnie to i zawsze się zastanawiam, jak tacy faceci wytrzymują z takimi dziewczynami gdzie zawsze coś jest nie tak - i gdzie jeszcze same ani razu nic nie zaproponują.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (16)

#3En10

Stało się to podczas namiętnej gry wstępnej z moim chłopakiem. Zapowiadała się wspaniała noc, pełna uniesień, ALE.

Jego ręka powędrowała między moje nogi i wszystko działo się normalnie, ale w pewnym momencie poczułam ogromny ból, ukłucie na skórze. Okazało się, że miałam przy pachwinie ogromnego pryszczola, który pękł pod wpływem nacisku ręki. Wiecie, takiego co się robi od wrastających włosków, przed okresem albo jak się użyje jakiejś zanieczyszczonej maszynki. Wszystko mogło się skończyć w tym momencie ogromnym zażenowaniem, niechęcią i ogólnym poczuciem wstrętu. No wiecie - pryszcz, ropa, krew, te sprawy... Ale nie, nie w naszym związku!

Mój chłopak był wtedy świeżo upieczonym dermatologiem. Kiedy ogarnęłam co mnie tak zabolało, ja się skrzywiłam nad własnym ciałem - on natomiast zajął się oględzinami zmiany skórnej. Zaczął zastanawiać się nad przyczyną i przy okazji obejrzał całe moje ciało, czy przypadkiem podobne rzeczy nie dzieją się w innych miejscach. I nie dało się przetłumaczyć, że to nic takiego. On musiał się przyjrzeć i upewnić. W grę oczywiście weszła jeszcze odpowiednia dezynfekcja rąk i tego miejsca i w ogóle cała uwaga skupiła się na pryszczolu przy mojej pachwinie. Seksu tej nocy już nie było.

Jak to dobrze, że on nie jest ginekologiem...
Morgenrot Odpowiedz

Lepiej taka reakcja, niż obrzydzenie i puszczenie pawia...

kluska15 Odpowiedz

Zawodowo podszedł do pracy

Zobacz więcej komentarzy (3)

#FouJK

Wiecie kiedy studia zaczynają wchodzić w krew?
Gdy na farmacji musicie zrobić zielnik i okładacie biedną jemiołę na drzewie parasolką tylko po to, aby ją strącić i mieć do zielnika, a ludzie wokół przy głównym szpitalu w województwie patrzą na was jakbyście właśnie byli po wizycie u psychiatry xD
grzejniczek Odpowiedz

Nie taka znowu biedna, przecież jemioła to półpasożyt.

Odpowiedzi (2)
bocadillo Odpowiedz

Że też nikt nie podszedł Cie pocałować pod tą jemiołą :p

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#3UKgE

Do mojego mieszkania wpadł nieduży szczur - nie miałem pojęcia jak. Poganiałem go chwilę po domu, ale ponieważ nie mogłem go nigdzie znaleźć, to stwierdziłem, że pewnie uciekł przez otwarte drzwi balkonowe. Wróciłem więc do swoich obowiązków, bo rodzice poprosili mnie, żebym odkurzył w salonie. Włączając odkurzacz usłyszałem tylko duże "chruuump", a że to był stary odkurzacz, który ma metalowy wiatrak zaraz za rurą, to po sekundzie usłyszałem miękkie "ślurp". Długo nie myśląc wziąłem kasę, którą dostałem na ostatnie urodziny, stary odkurzacz ze zwłokami szczura wyniosłem na śmietnik, kupiłem w osiedlowym supermarkecie nowy i odkurzyłem w domu.
Mina mojej matki? Bezcenna. "Już dawno mówiłam tacie, że trzeba kupić nowy! Dzięki, synuś. A co się stało ze starym?". "A nic no, normalnie się zepsuł, to wyrzuciłem" - mówię jej, bo wiem, że uwielbia zwierzęta wszelkiej maści.
Po chwili przyszedł tata:
- Słuchaj, Adaś, kupiliśmy rano twojej siostrze szczurka na urodziny, nie widziałeś go?
- Yyyy... - mało nie skisłem jak to mówiłem - może uciekł przez drzwi balkonowe?

Tamtego dnia kupiłem siostrze myszoskoczki, bo wiedziałem, że to właśnie myszoskoczki chciała mieć najbardziej. Minęło już parę lat i do dziś żadne z nich nie wie co tak naprawdę się wydarzyło :D
Halusia Odpowiedz

Kocham wszystkie zwierzaki. Szczurki hodowalam. I jakos nie oburzam sie na autora, nosz cholera, przecież nie zrobił tego specjalnie. Ma żyć z ciaglym poczuciem winy, bo zabil niechcący szczura (którego nawet nie znal)? Wyluzujcie.
Jakby nie bylo mu wstyd to by sie przyznał rodzicom, ze niechcący gryzonia ubil ;)

Serwatka31 Odpowiedz

Masakra. Jakoś odtrąca mnie to " :D " na końcu. Możecie mówić, że jestem przerważliwiona ale ja nawet po tak długim czasie nie mogła bym mówić radośnie o tym, jak przez moją nieuwagę zginęło zwierzątko.

Odpowiedzi (12)
Zobacz więcej komentarzy (8)

#YpaqZ

Poszłam ostatnio na rajd po lumpeksach. Nawet nie patrzyłam już, gdzie wchodzę, bo na jednej ulicy jest lumpeks za lumpeksem. Weszłam do kolejnego, ubrania już przebrane, mało co na wieszakach. Kobitki wokół były poubierane w za duże ubrania, dosyć znoszone, więc pomyślałam, że musi tu być bardzo tanio. Rzuciłam kilka kiecek na ladę i dla pewności zapytałam, ile za kilogram, bo nigdzie nie widziałam karteczki. Sprzedawczyni wyjaśniła mi z pogardą, że to nie jest lumpeks, tylko sklep jakiegoś projektanta. Cena jednej bluzki przekraczała całą moją wypłatę.
pozbawiony Odpowiedz

nic, tylko zostać projektantem, wrzucać swój projekt w stado kotów na dwa dni, a potem kosić grube hajsy ;)

Bongo Odpowiedz

Sklep projektanta, a gorzej niż w lumpeksie. Ech, ta dzisiejsza moda. Płacisz za metkę, a nie za jakość.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#bTXy9

Od kilku lat wkręcam syna, że jak przyjeżdża samochód z lodami i włącza melodyjkę, to znaczy, że właśnie mu się skończyły lody.
darkwalll Odpowiedz

Jesteś strasznym rodzicem. Dziecku żałujesz? XD

Hikikomori Odpowiedz

Ja nigdy nie dostałam lodów z samochodu. Jak przyjeżdżał wóz z lodami, to żebym nie marudziła, byłam wysyłana po lody do zwykłego spożywczaka, bo takie lody z samochodu były 3 razy droższe.

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (12)

#BtXsl

Mam dwadzieścia pięć lat, gram regularnie w teatrze amatorskim. W końcu dostałam świetną rolę, jakby napisaną specjalnie dla mnie. Jednak był jeden minus – miałam się całować. A ja nigdy wcześniej tego nie robiłam. Jestem za stara, żeby takiej rzeczy nie mieć za sobą, więc nie mogłam się przyznać. Bałam się, że odstawię coś głupiego i się wyda. Dlatego poradziłam się mojej przyjaciółki, jedynej osoby, która była wtajemniczona. Powiedziała, że powinnam przejść się po mieście się wycałować, nabrać wprawy i nie stresować się taką drobnostką. Więc poszłyśmy.

Zwykle jestem nieśmiała, jednak teraz wczułam się w swoją rolę i ruszyłam na podbój męskich serc. To była najdziwniejsza noc w moim życiu. Poszłyśmy między innymi do pubu i na wieczór poezji. Pocałowałam czterech sympatycznych facetów, nie wiedziałam nawet, że to będzie takie proste. Spektakl się udał i nikt się nie dowiedział.
harryhole Odpowiedz

Chyba zacznę chodzić na wieczory poezji... ( ͡° ͜ʖ ͡° )

PS. jest 2 w nocy, a wyznanie dodane minutę temu, wtf

Odpowiedzi (6)
WujcioSeba Odpowiedz

Daj znać jak będziesz miała w scenie uprawiać seks ;)

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie