#OZNEn

Zawsze jak wchodzę do publicznej toalety to zawsze musi się odwalić jakaś akcja. Dzisiaj jedziemy autokarem na koncert podczas postoju w kiblu słyszę sentencje życiowe:
Panowie! Sik bez bączka jest jak Wielkanoc bez zajączka 🤣
Co było potem to możecie sobie wyobrazić 😂

#WMl4Z

Gardzę takimi osobami co są mocne w gębie i przy kolegach, a jak przychodzi co do czego to nogi za pas. Najczęściej takie przypadki są w szkołach podstawowych i średnich. Stoi taki na przerwie, klata na wdechu i rozstaw rąk, jakby miał wrzody pod pachami i tekst - "na **** się gapisz, masz jakiś problem?" Oczywiście wielki chojrak powie to tylko przy kolegach żeby się popisać i dlatego iż wie że w razie czego ma "obstawę". Najczęściej bywa tak że taki ktoś na odległość z rozstawionymi łapami i wypiętą klatą jest cwany a jak się zbliżysz to nogi za pas.

Jak nie macie odwagi i siły gryźć, to nie zaczynajcie w ogóle szczekać!

#hlbru

Dziwne wyznanie, ale często miewam tak, że nie czuje się człowiekiem xd może brzmi śmiesznie, sama nie wiem jak to wytłumaczyć. Często obserwuje nasz gatunek i czuję się jakbym oglądała program przyrodniczy. Obserwuję i analizuje nasz sposób poruszania się, reakcje na bodźce czy sposób porozumiewania się, gestykulację itp. Miewam tak, że nieraz brzydzę się bycia człowiekiem do tego stopnia, że mnie to denerwuje. Denerwują mnie nasze potrzeby fizjologiczne, popędy I niektóre zachowania. Jest to dziwne bo sama przecież jestem człowiekiem i sama mam te wymienione cechy a jednak mnie to męczy i wydaje mi się to bez sensu. Dochodzi do tego, że nie widzę sensu w istnieniu. To nie tak, że chce ze sobą skończyć, po prostu nie wiem chyba zaczynam mieć dość materialnego świata. Wierzę w to, że mamy duszę i czasem jestem ciekawa jak to jest istnieć bez ciała. Wiem, wiem zwariowałam xd po prostu chciałam się z tego wygadać

#VJvAi

Jestem załamana
Właśnie wróciłam z imprezy na której byłam może pół godziny
Impreza na pewno jest super i wszyscy się dobrze bawią; karczma super jedzenie kapela wszystko ( nie to nie wesele)
Czemu tak się czuję?
Bo dołuje mnie fakt że nie mam z kim chodzić na takie imprezy! Weszłam na salę siedziałam sama przy dużym stole gdzie inni bawili się wyśmienicie
Nienawidzę tego naprawdę
Uwielbiam takie imprezy i miałam ogromną ochotę dobrze się bawić
Niestety kolejny raz byłam skazana sama na siebie i patrzenie jak inni dobrze się bawią
Aktualnie mój stan to zryczana poduszka i totalne zdołowanie
Nie polecam

#lWkSI

Zawsze mnie kręcili starsi faceci. Teraz mam 18lat i podniecają mnie fagasy po 40 roku życia którzy spotykają się z 19 letnimi Ukrainkami. Gdy widzę takiego przegrywa którego mloda dziewczyna okręciła wokół palca to mam normalnie tak mokro. Odrazu bym się rzuciła na takiego supersamca. Czy jest tu taki prawdziwy mężczyzna?

#Gia6V

Jestem zamężna. Obecnie mamy dziecko. Trafił nam się wyjątkowo atencyjny mały człowiek, który obecnie ma kilka miesięcy.Od początku nie lubi wózka, fotelika, swojego łóżeczka, dlatego codzienna organizacja jest po prostu trudna. Jest to dziecko chciane, kochane. Tyle słowem wstępu. Problem pojawia się w podejściu do dziecka moim i męża. Dziecko ma mamoze, chce być cały czas, ze mną, albo chociaż mnie widzieć. Jest bardzo ruchliwe przez co zrobienie coś przy nim graniczy z cudem. W momencie kiedy próbuje posprzątać lub ogarnąć coś do obiadu wspina się wszędzie, wkłada ręce do kontaktu, wychodzi z fotelika etc. ale ma do tego prawo ponieważ dopiero poznaje świat i mimo wytyczania mu granic, jest na tyle małym dzieckiem, że jeszcze ich nie rozumie- to niemowlę. Najczęściej gotuje, ogarniam coś z dzieckiem na reku mimo, że mąż jest w domu. Nawet jeśli się nim zajmuje, to przez krótką chwilę, a dziecko i tak płacze do mnie. No i teraz się zaczyna. Notorycznie słyszę od męża, że tak sobie pozwoliłam, że jak dziecko mi płacze to ja przychodzę i uspokajam( powinnam zostawić, a niech ryczy- tak robi mój mąż), że noszę na rękach itp, itd. ale jak mam tego nie robić skoro dziecko jest na tyle małe, że tego potrzebuje? Często mówię mężowi, żeby zabrał dziecko na spacer- i okej bez problemu je bierze, ale wraca po 30 minutach bo dziecko w wózku płacze, a on nie będzie go przecież nosił, a jak się bawią to dziecko ryczy, ale no nie będzie ojcu dyktowało warunków. Jak mówię, że chciałabym coś zrobić dla siebie to twierdzi, że jestem słabo zorganizowana i że to mój problem. Ale jak mam być zorganizowana, skoro nawet jak pójdzie z nim ja spacer to w 30 minut zdążę ledwo obiad ugotować. Po powrocie oczywiście dziecko, ze mną się bawi, a mąż leży. Często jak proszę męża o pomoc to mówi, że możemy przecież oddać dziecko do żłoba, albo do jakiejś opiekunki jak chcę trochę odpocząć, ale to nie tędy droga... Przecież dziecko ma oboje rodziców. Dodam, że mąż od porodu nie wstaje do dziecka w nocy, w weekend może spać ile chce- jak dziecko się budzi to ja idę z nim bawić, robię sniadanie, karmie, przewijam itp- bo uwazam, że skoro mąż pracuje to należy mu się odpoczynek w nocy w ciągu tygodnia oraz w weekend, bo też przecież jest zmęczony. Sprzątam, prasuje, przygotowuje niektóre rzeczy najczęściej w nocy, żeby jakoś to wszystko ogarnąć, ale jak ciągle słyszę, że jestem słabo zorganizowana to odechciewa się . Tyle. Chciałam się po prostu wygadać.

#ZyRZI

Przeraża mnie sadyzm u kobiet. To z jaką łatwością poderwą chłopa który nie jest psychopatą, "napompować" go, narobić mu nadziei a potem tak o, odciąć się i udawać że to debil któremu coś się uroiło.

Przeraża mnie podwójny standard - kłócisz się z jakąś pańcią, a ta jeśli jej się zamarzy, podejdzie, wydrze mordę na cały regulator 5 mm od Twojej twarzy, opluje Cię, sprzeda Ci liścia, skopie, krótko mówiąc przekroczy granice i dopuści się jawnej przemocy. Bo ma na to ochotę, ale przede wszystkim WIE, że jej WOLNO! Nikt się za takim chłopem nie wstawi. Bo "widocznie sobie zasłużył". Lub "hehe ale ciota, babie się daje".

Odeprzesz atak słowny, albo się wkurzysz i jej oddasz? Dowolny chłop który to widzi spuści Ci łomot, w pojedynkę albo grupowo. Dowolna baba będzie służyć tej jakże pokrzywdzonej pomocą. Przytuli, pocieszy.
A pokrzywdzona? Płacz, teatr, nagła zmiana klimatu w rozpacz i bycie ofiarą.

Przeraża mnie bezczelność kobiet w kwestii oczekiwań co do atrakcyjności i zarobków.

Kiedy to się stało standardem żeby kaszaloty, które nie umią sprzątać, nie ugotują nic poza użyciem mikrofali, palą, piją i w wieku 25 lat mają 8 lat umysłowo, mają tak wybujałe ego? Bo można ulec wrażeniu że to ta konkretna nisza jest odklejona. NIE. Im wyżej tym gorzej. Praktycznie każda normalna dziewczyna jest warta co najmniej dwóch willi na Seszelach i pięciu Rolls Royce’ów. No chyba że podbija lokalny f*ckboy któremu wszystko jedno czy pójdzie siedzieć - wtedy mokre majty. Albo pan czekolada. Wtedy podobnie. Jesteś normalnym gościem, masz rozum i ludzką godność? Wypad frajerze XD

Ile trzeba wnieść "swojego" posagu, żeby damę mającą więcej wspólnego z chamstwem niż z arystokracją, uwieźć i pilnować?

15k na rękę bo pańcia w dużym mieście widziała wiele. Brabus w garażu, mieszkanie w apartamentowcu, duży dom, sześciopak, bogaty tata, magister medycyny lub prawnik.

A taka pańcia co wnosi? Koślawe nogi macane w każdym klubie i zezowate oklapłe cyce pod pachami a nawet na plecach. Daję przykład nieatrakcyjnych które sobie rekompensują - przekonaj się jak to jest z tymi faktycznie atrakcyjnymi. Bez kija nie podchodź. Taka laska nawet na ciebie nie splunie.

Czemu jest tak trudno, czemu nawet taka pańcia nie odpisze, a dobry, bardzo dobry facet ma szanse takie jakby był zaszczanym menelem? Co się stało? Wyjaśni mi ktoś? Gdzie się szuka żony dzisiaj? Jak nisko trzeba postawić wymagania żeby nie skończyć samemu i żeby nie wyglądać jak łoś z klubową nimfomanką?

Zapraszam do dyskusji, bardzo chętnie poczytam Wasze komentarze i opinie bo to już nie jest śmieszne, ja mam depresję przez to wszystko.

#BxnBG

Z pewnych przyczyn byłam zmuszona wynieść się z domu rodzinnego z matką i siostrą w przeciągu niecałych 48 godzin. Zrobiłyśmy to. Miało na nas (mnie i siostrę) gotowe mieszkanie do wprowadzenia się. Termin wyprowadzki był przesuwany wielokrotnie, bo poprzedni lokatorzy zwlekali z wyprowadzką. Pod koniec marca pierwszy raz w ogóle zobaczyłam lokum na oczy i zapach, jaki tam sie zakorzenił przypominał mi o osobie, przez którą musiałam opuścić dom rodzinny i która ma zakaz zbliżania się do całej naszej trójki.
Właściciele mieszkania wiedzieli o naszej sytuacji, wiedzieli jak w pośpiechu wywozimy kartony gdzie tylko ktoś ze znajomych miał miejsce. A jednak dopiero niedawno dostałyśmy klucze do mieszkania, które okazało się w gorszym stanie niż pierwotnie było zakładane. Oddałam wodze siostrze, bo ja psychicznie nie byłam w stanie dźwignąć całej sytuacji, pracy, studiów i jeszcze tego. Siostra oddala klucze na to mieszkanie, bo trafiła się okazja lepszego lokum dla niej samej, a ja zostaję u koleżanki. Osobiście, nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Czy to my jesteśmy winne, bo nagle zrezygnowałyśmy czy to też wina właścicielki, skoro wiedziała o sytuacji, a cały czas przeciągała strunę? Chciałyśmy jej nawet zapłacić samą kaucję z dobrego wychowania, że to mieszkanie nam niby przetrzymała, ale naskoczyła na siostrę tak, że zrobiło mi się jeszcze bardziej głupio. Jestem rozdarta i potrzebowałam to z siebie wyrzucić...

#SOOZv

Gdy pies mojej babci zdechł miałam z 8 lat to był mój ulubiony pies z trzech. Miał na imię Łatek i znałam go odkąd był szczeniakiem. Uczył go sztuczek i spędzałam z nim każdą wolną chwilę.
Gdy zdechł widziałam gdzie babcia go zakopuje ( jego zwłoki ) ja po tygodniu przygotowana na odkopanie zwłok psa zdziwiłam się gdyż nie znalazłam ciała i choć by chrząstki.
Dopiero dwa lata później dowiedziałam się że ciało się rozkłada.
Dodaj anonimowe wyznanie