#rIPSS

Choruję na otyłość i mieszkam w internacie. Dzisiaj wychodząc z budynku usłyszałam, jak ktoś z jednego z okien krzyczy:
- PATRZCIE! GRUBA IDZIE! GRUUUBAAAS!!!
Towarzyszyła temu salwa śmiechu.
Co zrobiłam? Otóż nic. Pierwszym odruchem było odwrócenie się i pokazanie im środkowego palca, ale po co?
Społeczeństwo dzieli się na ludzi inteligentnych i debili, jak widać koledzy doskonale pokazali do której grupy należą.

Ps: Jak już macie do kogoś problem to chociaż konfrontujcie to z nim twarzą w twarz, a nie schowani za firanką ;)

#ij9Fw

Kiedy twoja książka życia opowiada o innych, a nie o tobie, może i jest nudna, ale jest bezpieczna, bo tylko ty wiesz, że jeśli chcesz ją zacząć pisać o sobie, to więcej w niej mroku i smutku niż może się wydawać, co niestety nie przyciąga nikogo do ciebie. Bo kto by chciał cały czas czytać ponure opowieści…

#yXOCS

Jestem facetem. Zauważyłem, że lubię seks głównie z dziewczynami, które go nie lubią albo jest im obojętny. Które nie odczuwają szczególnej przyjemności i które nie mają orgazmu. Które akceptują seks jako czynność tylko dla zaspokojenia partnera. Tyle się słyszy o facetach narzekających na zimne lub obojętne partnerki, a mi takie właśnie się podobają najbardziej. Napalona, gorąca dziewczyna działa na mnie jak gaśnica. Teoretycznie powinienem szukać dziewczyny aseksualnej, ale one z tego co rozumiem w ogóle nie chcą seksu. Jak można poznać taką dziewczynę? Czy jestem dziwolągiem?
StaryCap Odpowiedz

Jesteś przeciętnym zwykłym kolesiem, który nie potrafi zaspokoić kobiety dlatego się boisz. Nie potrafisz używać palcow i języka, chcesz tylko włożyć i dojść. Kup sobie silikonowa koleżankę za kilka tysięcy, teraz wyglądają całkiem nieźle takie zabawki.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#zGB0Y

Mam na imię Monika. Martwi mnie, że nie mogę ułożyć sobie życia z mojej winy.

Byłam w życiu w kilku związkach. Jedne dłuższe, jedne krótsze.

Pierwszego faceta spotkałam jeszcze jako małolata. Po czterech latach oświadczył się, kiedy miałam 23 lata. Z radością się zgodziłam. W tym związku wiem jaki popełniłam błąd, dałam się zdominować, wychować na dobrą partnerkę. Po oświadczynach zaczął próbować zmusić do pełnego posłuszeństwa.

Drugi był miłym facetem, po prostu mieliśmy inne potrzeby. Inne plany na przyszłość. Rozeszliśmy się w zgodzie.

Trzeci przez pierwsze dwa miesiące wydawał się ok, ale potem zaczął wychodzić z niego pasożyt. Zostawiłam go, ale ubłagał jeszcze jedną szansę, oświadczył się miesiąc później, ale odmówiłam. Koniec końców się rozstaliśmy, ponieważ (cóż za zaskoczenie!) wcale się nie zmienił.

Czwarty zawsze był otwartym człowiekiem, ekstrawertykiem z masą znajomych. W tym kobiet. Nie jestem zazdrośnicą. Nie widywał się z nimi sam na sam, znał je dłużej niż ja -niech się widuje. Oświadczył się. Przyjęłam. Niedługo potem oświadczył, że chce się spotkać z nowo poznaną koleżanką z tindera. We dwoje. Nie podobało mi się to, zaczął się odgrażać, że mnie rzuci jak mu nie pozwolę. Ja się nie umawiałam na otwarty związek. Niech idzie, ale już jako singiel. Koniec końców odwołał tamto spotkanie. Tindera odinstalował, a ja i tak myślałam jak się ewakuować ze związku, żeby nie dostał histerii. Bo zawsze dostawał histerii jak ktoś z jego znajomych/dziewczyn się wykruszał.

I powiem szczerze, że nie wiem skąd tyle pomyłek w moich wyborach. Wybieram, wydaje mi się, spokojnych i miłych mężczyzn, z których wychodzi drań gdy, mam odczucie, uważają, że jestem ich. Czasem się zastanawiam czy nie jest to kwestia tego, że jestem z natury spokojna i nie robię problemów, staram się, żeby mój partner czuł się doceniony, pewny siebie i szczęśliwy. I pokazuję w ten sposób, że mogą sobie na wiele pozwolić. Zwłaszcza, że w sumie każdy mój były był pewien, że będę chciała do nich wrócić. Numer cztery wyraził nawet pogląd, że jak się uspokoję i zrozumiem, że to nie on tu robi coś źle, to wrócę z podkulonym ogonem. Dwóch wpadło w szał, gdy okazało się inaczej, jeden ma nawet sprawę za włamanie do mojego mieszkania i zniszczenie ubrań. Zaznaczę jeszcze, że mimo że staram się dogodzić partnerowi, to nie ignoruję własnych potrzeb. Nie mam też parcia na ślub, żeby pakować się w związki i zaręczyny, żeby to osiągnąć.
Anonimowe6669 Odpowiedz

Generalnie nie wiem czy to jest dobra strategia, ale ja osobiście czuje się komfortowo tylko jak mam pełną transparentność w związku i rozmawiamy z partnerem o potrzebach i oczekiwaniach od początku. Musi być dużo rozmów, przerabiamy swoje poprzednie związki razem, dyskutujemy o problemach, panuje atmosfera, w której można przyjść do drugiej osoby, powiedzieć co jest nie tak i liczyć na to, ze rzeczywiście będziemy nad tym razem pracować. Takie rozmowy (również o poprzednich związkach) budują przy okazji intymność. Wszystkie oczekiwania (ślub, dzieci, podejście do finansów, dom czy mieszkanie, etc) przegadane na wczesnym etapie związku. Myślę, że nr 2 i 4 przy założeniu obopólnej szczerości powinny odpaść na starcie przy tym założeniu. Nr 1 to błędy młodości, nabrałaś doświadczenia, nie widać żebyś powielała ten błąd. A nr 3 to coś, co wykluczy niestety tylko czas. Nie spinałabym się zanadto na Twoim miejscu, pełna transparentność i szczere przegadanie wszystkich kwestii od początku to moja jedyna rada

Zobacz więcej komentarzy (6)

#k4qs9

Istnieje takie niezbyt eleganckie określenie podsumowujące moje wyznanie, lecz na tyle precyzyjne i zwięzłe że trudno go tu nie przytoczyć. "Na starej ***** młody **** się ćwiczy". Drogie Kobiety w wieku 35 - 60 a może i więcej lat, nie gniewajcie się na mnie za ten bezpardonowy frazes powtarzany przez młodzieńców w wieku 20 - 30 lat. Ale to do Was mam ogromną prośbę. Wasz wiek jest tu względny. Wszystko zależy od tego jak dbacie o siebie i co macie w głowie. Skorzystajcie z przywileju jaki daje Wam Wasza płeć w naszym społeczeństwie i zacznijcie bałamucić i uwodzić młodych prawiczków. Wasi męscy rówieśnicy na pewno spotkają się z ogólnym potępieniem czy nawet konsekwencjami prawnymi za bałamucenie i deflorowanie młodych dziewic. Natomiast Wy jako płeć żeńska jesteście w zupełnie innym położeniu i proszę abyście skorzystały z niego. Nikt nie potępi 55 - letniej damy za to że uwiodła młodego prawiczka i dała mu poznać smak prawdziwej kobiety po raz pierwszy w jego życiu. Co zyskuje prawiczek? Uniknie emocjonalnego chaosu, odrzucenia, presji, nerwicy zadaniowej i lękowego braku erekcji, kompromitacji, niechcianej ciąży, uczucia blamażu z powodu przedwczesnego wytrysku i innych zjawisk charakterystycznych przy próbie pierwszego stosunku z rówieśniczką niewiele mądrzejszą od niego. Co zyskuje dojrzała dama? Doznanie reminiscencji ze zbliżenia które już przeszło u niej do historii, użyźnienie żeńskiej części ciała między nogami spragnionej młodego, żywotnego, męskiego koktajlu, satysfakcję z osiągnięcia czegoś wyjątkowego, motywację by zadbać o siebie w dojrzały sposób, czyli bez udawania, że jest się "ponownie" nastolatką, ale że jest się najlepszą wersją samej siebie w okresie drugiej młodości, po prostu prawdziwą kobietą. Musicie drogie, dojrzałe Panie, potraktować takiego prawiczka z wyrozumiałością i dać mu szansę. To jeszcze młody głupiec, na pewno będzie nieobyty w kontakcie z kobietą, na pewno nie będzie wiedział co ma robić, co jest normalne, a co nie, na pewno pochwali się kolegom że "rżnął starą ****" itd. Bądźcie wyrozumiałe. Nie odwracajcie się od prawiczków, nie pozwólcie żeby byli traumatyzowani przez swe rówieśniczki. Piszę to zupełnie poważnie, drogie, starsze nieco Panie. Jesteście zbyt dojrzałe żeby nabrać się na miłosne ckliwości i głupstwa. Przejdźcie do rzeczy i weźcie drążek sterowniczy(dosłownie i w przenośni) w swe ręce. I nie zapominajcie że prawiczek nie jest mężczyzną i na początku nie możecie wymagać od niego męskich zachowań. Wszystko z czasem. Tysiące młodych jąder czeka na opróżnienie przez WAS, Drogie Panie.

Jeśli nie jesteś adresatem tego wyznania to przekaż to swej starszej koleżance, krewnej, sąsiadce, katechetce, cioci, itp.
Hvafaen Odpowiedz

Za dużo porno. Jak dorośniesz i przestaną co hormony buzować to zobaczysz, że ludzie a zwłaszcza kobiety w tym wieku gdzieś mają iidotyczne przygody, zwłaszcza z kimś z kim się wstyd pokazać. Te kobiety mają swoich chłopaków lub mężów, a jak są singielkami to po prostu chcą kogoś na swoim poziomie, bo nie mają tej chorej, męskiej potrzeby by wyżywać na słabszych

Odpowiedzi (1)
MojitoGhost Odpowiedz

Te za przeproszeniem wyznania robią się coraz obrzydliwsze.

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#9OW2Q

Lubię sobie czasem dla odmóżdżenia obejrzeć Hotel Paradise ale najnowszy sezon przechodzi wszelkie pojęcie pod względem jednego z toksycznych uczestników, który rujnuje psychikę kolejnym uczestniczkom i ciągle się dziwię, że produkcja go nie wyrzuciła. No ale nic musi się oglądać. Ale jak na to patrzę przypomina mi się czasem mój ex który był dokładnie tak samo toksyczny. Ubliżaniu nie było końca, przemoc słowna była na porządku dziennym. On zawsze wiedział najlepiej i był nieomylnym omnibusem. Ale jak tylko zadziało się coś nie po jego myśli to armageddon.
Moje poczucie własnej wartości spadło do bardzo, bardzo minusowych poziomów. Nie raz patrzyłam na siebie w lustrze i naprawdę nie wiedziałam kim jestem. Nie wiem dlaczego tak długo zajęło mi zerwanie z nim. Czułam się przez niego zmanipulowana, ciągle słyszałam teksty, że jak odejdę to sobie nie poradzę, choć przecież zanim go poznałam radziłam sobie w życiu świetnie i dobrze o tym wiedziałam.
Ile czasu mi to zajęło tyle zajęło ale uwierzcie mi że kiedy przekraczałam próg naszego wspólnego mieszkania z ostatnią torbą i jechałam do nowego mieszkania to był najpiękniejszy dzień w moim życiu. I on stojący w korytarzu z niedowierzającą miną, że jednak to zrobiłam. Od tamtej chwili zaczęło się moje życie.

Dziewczyny! Nie dajcie sobie wmówić, że sobie nie dacie rady. Nie dajcie się zastraszyć. Nie pozwalajcie na przemoc. ŻADNĄ, która jest skierowana w waszą stronę. Jeśli czujecie, że wasza relacja nie przypomina zdrowej relacji, nie ma w niej szacunku i rozmów tylko fochy i wieczne awantury i ubliżanie to wiejcie!
Wiele z nas nie ma żadnego wzorca związku. Przyciągamy tosykow bo same mamy problemy i nieprzepracowane sprawy, albo marzy nam się, że kogoś uratujemy. NIE. NIE. NIE i jeszcze raz N I E!
Myślcie o sobie, dbajcie o siebie. Zasługujecie na szacunek i normalne traktowanie.
Jeśli chcecie wiedzieć jak wygląda chora relacja obejrzycie sobie ten sezon. Może wiele z was przejrzy na oczy i się uratuje.

Dziś jestem w szczęśliwym związku, czuje miłość i bezpieczeństwo. Nie ma krzyków, fochów, cichych dni, manipulacji.
Droga do tego też sporo zajęła. Dużo dała mi terapia i odcięcie od toksycznego typa który usilnie lubił o sobie przypominać.

Błagam jeśli czujecie że coś jest nie tak nie idźcie w to. Wasze ciało i intuicja zawsze podpowiadają wam dobrze. Słuchajcie siebie!
nevada36 Odpowiedz

Nie oglądaj tego!

Zobacz więcej komentarzy (2)

#yJAy2

Była starsza ode mnie o 10 lat. Trudno uwierzyć ale moja pierwsza dziewczyna była starsza ode mnie o całe 10 lat. Wówczas tego nie rozumiałem. Wówczas wydawało mi się, że wreszcie znalazłem swoją drugą połówkę. Wyobrażacie sobie? Typowy 26-letni prawiczek i 36-letnia milfa nosząca staniki wielkości namiotów cyrkowych. I tym oto sposobem przestałem wreszcie być prawiczkiem. Wreszcie mogłem poczuć się jak prawdziwy facet. Lecz, o dziwo, im dłużej trwał nasz związek, tym bardziej moja milfowa wybranka okazywała irytację względem mej osoby. Miała pretensje, że nie jestem taki jak jej poprzedni kochankowie – wysokie czady z kaloryferem na brzuchu i więzieniem na koncie. No cóż, rzeczywiście nie mam 1,90m. Ale skoro nie byłem w jej typie to czemu ze mną w ogóle była? Czemu mnie poderwała? Czemu mi nadstawiła tyłka?

Dziś to wiem. Chodzi o ścianę.

Ona po prostu przestała się liczyć dla czadów. Czad wolał ruchać młodsze, a nie 36-letnie milfy. Ona nadal by pragnęła tych czadów, tyle, że oni już nie pragnęli jej.

Więc co jej pozostało? Samotność albo obniżenie wymagań.

Drastyczne obniżenie. Tak drastyczne, że jedynymi osobami chętnymi skusić się na obwisłe cycki okazali się młodociani prawiczkowie tacy jak ja. W ten oto sposób stałem się wybrańcem losu. Ale nie powiem, przez początkowy okres znajomości obydwoje mieliśmy z tego korzyści. Ja mogłem se poruchać, a ona mogła się dowartościować świadomością, że wciąż jest młoda i wciąż są na nią chętni faceci (facet). Jednak nie chwaliła się już mną przed koleżankami. Wstyd jej było, że one mają prawdziwych mężów, a ona musi łasić się na jakiegoś szczyla, który spuszcza się szybciej niż natychmiast.

I vice versa. Ja nie chwaliłem się nią. Przynajmniej nie przed włąsną rodziną. Wstyd mi było zaprosić na święta starą prukwę, która mogłaby być koleżanką mojej mamy. Zwyczajnie wstyd. Dlatego nasz związek nie potrwał długo. Z tego co wiem, ona, w przeciwieństwie do mnie, jest do dziś sama.

Chciałbym przestrzec tym wyznaniem wszystkich młodych prawiczków. Uważajcie na milfy, szczególnie takie zdesperowane na dziecko. Instynkt macierzyński potrafi się odezwać nawet w najbardziej zagorzałej feminazistce, która jeszcze do niedawna uważała dzieci za obciążenie przeszkadzajace w wygodnym życiu. Jak usłyszcie od takiej milfy, że nie trzeba zakładać gumy, bo ona bierze tabletki to UWAŻAJCIE. Bo może się okazać, że… och, zapomniała wziąć tabletkę. Ojej, co za nieuwaga. I akurat bąbelek się trafił. Och, co za przypadek.

Mam dreszcze na samą myśl, że mógłbym z taką idiotką wpaść. A przecież mogłem. Naprawdę mogłem. Początkowo zawsze mi dawała i zawsze chciała to robić bez gumy. Być może stąd ta jej późniejsza irytacja, że mimo poświęcenia, mimo nadstawiania mi tyłka, test ciążowy nie chciał się zabarwić?
ingselentall Odpowiedz

Dziadziuś, ile jeszcze będziesz zasrywał anonimowe swoimi incelskimi bajkami?

Odpowiedzi (5)
StaryCap Odpowiedz

A wiesz ze ta twoja nastolatka miała więcej chu*ow w sobie niż 36letnia milfka. I pukały ją takie czady ze im do modzeli nie dorastasz. Teraz ty jesteś sciana czy jak to sobie nazywasz. Buja się z tobą mloda pipa z zagranicy, jak się ogarnie tutaj to Cie zostawi w pizdu :) pozdro ogierze

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#cdcda

Pracowałem kiedyś w magazynie, gdzie zatrudniłem się 1grudnia a urodziny mam w Mikołajki. Mój kierownik miał tak samo na imię jak ja. Drugiego bądź trzeciego dnia pracy przyszedł chłopak z kartka i mówi że zbiera pieniądze na prezent dla A... Bo zbliżają się jego urodziny. Myślę sobie ze spoko firma, ledwie się zatrudniłem a już prezent chcą mi kupić.
6 grudnia nadszedł, wołają mnie do biura, przygotowuje sobie w głowie podziękowania. Po czym się okazało że mój ówczesny kierownik nie dość że ma takie samo imię to jeszcze urodził się w Mikołajki. I tak co roku, przez 6 lat. Nikt do tej pory nie ogarnął że też miałem urodziny, nawet mój szwagier z którym pracowałem. Kiepsko tak stać i śpiewac kiedy nikt nie śpiewa Tobie. Wikary, to o Tobie jeśli czytasz😁
Evrard Odpowiedz

A skąd mają wiedzieć? A jak ktoś Ci grzebał w dokumentach to i tak się nie przyzna bo by sobie narobił gnoju.

Odpowiedzi (1)

#5Oxrp

Krótka historia o tym, że miłość owszem - jest cudowna, ale przede wszystkim najważniejszy jest szacunek.
Kobiety są silne, to prawda. Mówi się, że dużo wytrzymają, cierpienie "uszlachetnia" itd. W końcu jak kogoś poznajemy to nikt nie ma napisane na czole " mam problemy z emocjami/agresją".

Ja skończony magister, on prawie 10 lat starszy. Na początku było naprawdę dobrze. Po czasie wyszło, że lubi piwo. Ok, niech lubi. Wszystko w rozsądnych ilościach jest dla ludzi. Ja lubię wino od czasu do czasu i co? :)
Potem się okazało, że parę lat zanim mnie poznał co drugi weekend spędzał w klubach z kumplami. Ok. Jazda autem po alkomacie? Ok. Picie z kumplami aż do odcięcia i kaca następnego dnia? Ok. W końcu "był kawalerem" to musiał jakoś spędzać weekendy.

Jak się o tym dowiedziałam poleciłam wizytę u terapeuty, w końcu musi być jakieś podłoże chęci zmiany stanu świadomości. Poszedł. Wszystko okazało się, że ok.

Minęło pół roku spokoju, naprawdę było dobrze.

I nagle ni stąd ni zowąd:
- obrażanie przy kasjerce w sklepie
- zazdrość o mężczyzn wokół
- notoryczne krzyczenie po kierowcach i przeklinanie bez powodu w trakcie jazdy autem
- przeklinanie po ludziach z yt (czasami oglądałam różne kanały)
- i HIT: obgadywanie mnie z tymi imprezowymi kumplami z czasów kawalerskich i pretensje, że ich "unikam". Hmmm ciekawe dlaczego?


Drogie kobietki. Chore emocje mężczyzn to ich chore emocje.
Ja wytrzymałam w tym chorym układzie ponad rok, dając szansę i myśląc, że to wina stresu. Nie. Jest szereg wielu zaburzeń psychicznych i osobowości za które nie musicie brać odpowiedzialności. Życie jest piękne, jest jedno zwłaszcza jak planujecie założyć rodzinę to nie ma przebacz. Dobry mąż to skarb i warto odpuścić "wielką miłość" i podarować sobie święty spokój.

Dodam, że to nie był typ łobuza. Zwykły facet ze wsi, wychowany w pełnej rodzinie. Jego problemy z głową wyszły po drodze.
Hvafaen Odpowiedz

Jak dobrze, że odeszłaś.

ingselentall Odpowiedz

A kto sobie go wybrał? No kto?

Odpowiedzi (9)
Dodaj anonimowe wyznanie